Strona Główna > Moje eseje i nauki kapłańskie > DOPÓKI ŻYJE MATKA - JESTEM DZIECKIEM.
29.04.2019 Wacław Buryła

DOPÓKI ŻYJE MATKA - JESTEM DZIECKIEM.

Pozwól mi matko podziękować sobie


Człowiek nie może urodzić się sam. Potrzebuje "miejsca". Tym "miejscem" jest miłość. Tym "miejscem" jest matka. Niby wszystkie kobiety mogą rodzić dzieci, ale samo bycie kobietą to zbyt mało. Dzieci rodzone bez miłości to jedna, wielka, nie gojąca się rana. Tylko dzieci obdarowane na starcie miłością potrafią cieszyć się życiem, nie boją się jutra, nieznanej przyszłości. Tylko dzieci obdarowane na starcie miłością potrafią uśmiechać się, potrafią być ludźmi, czyli potrafią kochać.

Leszek Żuliński napisał przed laty "Modlitwę do matki". Ten wiersz jest swoistym podziękowaniem za tę miłość bez której nie byłoby tego nowego, niepowtarzalnego życia, tego "cudu", jakim jest każdy z nas. Oto słowa tej "modlitwy":


"Pozwól mi matko podziękować sobie

za ten dzban mleka za kołyskę ramion

za pierwsze słowo może niepotrzebne

za pierwsze kłamstwo jakże nieodzowne


że jesteś z łaski - ja jestem z ufności

że jesteś z ciała - jesteś z lęku o mnie

pozwól mi matko zapalić nad sobą

płomień dziękczynny za radość i grzech


z trudu twojego jestem oto panem

i zanim berło ułoży się w dłoni

jeszcze cię proszę o rzecz najtrudniejszą:

pozwól mi odejść jakby mnie nie było"1


Matka to swoisty, najważniejszy alfabet. Dzieci, które nie doświadczyły bliskości matki, jej miłości, nie będą umiały kochać, nie będą umiały żyć. Tak jak uczeń, który nie nauczył się alfabetu, nie będzie umiał płynnie, ze zrozumieniem czytać. Matka to najważniejszy nauczyciel. Od jej "lekcji" zależy wszystko: całe życie.

Na pewno warto sięgnąć do tego, co na ten temat pisali poeci. Janina Ataman w wierszu "Matka" napisała:


"ona nie pokazała mi księżyca

"Noc mnie wygania

noc przygania"

- mówiła.


nocą

dziurę na kolanie

zamieniała w słońce


umiała zażegnać ból

i odczynić złe uroki


nauczyła mnie


jak śmiać się

kiedy nie do śmiechu


jak nie być chorągiewką

jak być trzciną na wietrze"2


Życie to nie kończąca się lekcja. Przez całe życie człowiek czegoś się uczy. Tych nowych wiadomości i umiejętności mogą uczyć nas inni ludzie, nawet ci najbardziej obcy, przypadkowi. Ale najważniejszej lekcji może nauczyć nas tylko ona: Matka. I chociaż człowiek marzy o samodzielności, o budowaniu własnego "gniazda", to jednak często wraca do swoich "korzeni", do tej najważniejszej "szkoły", do tego najważniejszego "nauczyciela".

Zazwyczaj uczniowie nie są zbyt skupieni na kolejnych lekcjach. Nie bardzo widzą nauczyciela, nie bardzo go słuchają. W życiu bywa podobnie. Dopiero po latach zaczynamy żałować, że można było lepiej przyglądać się swojej matce, że można było bardziej słuchać tego, co mówiły nie tylko jej usta, ale przede wszystkim serce. Dopiero po latach człowiek rozumie, iż dlatego, że tak wiele tej matczynej mądrości puścił mimo uszu, tak wiele zranień musiał potem dźwigać. Po latach człowiek tęskni za obecnością matki, za rozmową z nią. Ma świadomość, jak wiele cudownych chwil "wyciekło", jak wiele ważnych słów nie zostało wypowiedzianych. I mimo, że czasu nie da się zawrócić, że żadnej sytuacji nie da się powtórzyć, to jednak sama ta świadomość jest bardzo ważna. Bo to jest znak, że owo ziarenko matczynej mądrości - choćby niewielkie - nie przepadło bezowocnie.

Człowiek uczy się mądrości przez wiele lat. Nawet wtedy, gdy opuści mury kolejnej, ostatniej szkoły. Nawet wtedy, gdy dobiega do mety.

Jakże piękne przesłanie daje nam Maciej Józef Kononowicz w "Nie napisanym wierszu":


"Gonię Cię wzrostem swej młodości -

a tyś uciekła w wiek dojrzały -

gdy ja dojrzałem - szron wymościł

Twe włosy. Teraz są już białe.


Gdy mi na skroniach płomyk śnieżny

nieśmiało jeszcze pali włosy

mój męski wiek dalekobieżny

za Tobą dźwięczy tak jak pościg.


Kiedyś za metą się spotkamy,

kiedyś się wreszcie nagadamy,

o matko, matko,

to pewnie będzie mój najlepszy

z nie napisanych nigdy wierszy:

rozmowa z Tobą."3


Kochane mamy! Nie uciekajcie tak prędko od nas. Nie zostawiajcie nas samych. Bo dopóki jesteście - jesteśmy dziećmi. A to znaczy, że świat wokół nas będzie choć trochę zaczarowany.
































Milicz. 12.IX.2010.


1 Antologia "Dla Matki"; wybór Marta Hydzik-Żmuda i Andrzej Żmuda; Warszawa - Rzeszów 2004; str. 280.

2 Tamże; str. 135.

3 Tamże; str. 204.