żeby zrozumieć zielone rozmowy
drzew zaczajonych gdzieś przy leśnym dukcie
i perfekcyjne milczenie galaktyk
żeby wyłuskać drobne ziarna ciszy
niby bursztyny po letnim przypływie
gdy wysokie fale otrząsają czułość
żeby odnaleźć na zmęczonej drodze
przeźroczyste ślady które Bóg zostawił
kiedy się spieszył by zdążyć na Ziemię
żeby zrozumieć tę jedyną mądrość
zamkniętą w ptakach i kwiatach i drzewach
która każe latać i pachnieć i śpiewać